Przez pokolenia my, kobiety, żyłyśmy w totalnej zależności. Obserwując to jako młoda dziewczyna w moim domu rodzinnym, obiecałam sobie jedno: ja będę mądra, ja dam sobie radę sama. Wierzyłam, że wiedza, wykształcenie i niezależność finansowa to jedyna droga do wolności. Uczyłam się, pędziłam, rozwijałam skrzydła i zdobyłam doktorat. Wspinałam się na to, co uważałam za jedyny słuszny „szczyt góry”, uciekając przed dawnym schematem kobiecej bezsilności.
Wydawało mi się, że osiągając absolutną samowystarczalność, osiągnęłam pełnię. Ale na tym nowym, dumnym szczycie okazało się, że… jest potwornie zimno i pusto.
Zrozumiałam wtedy coś przełomowego, czym dziś dzielę się z kobietami na moich warsztatach: zarówno ślepa zależność, jak i dumna niezależność leżą u podnóża tej samej góry. To dwie strony tego samego medalu. W obu tych miejscach wieje samotnością, a w relacji maksymalnie jesteśmy w stanie wycisnąć z siebie zmęczone, matematyczne 1 + 1 = 2.
Niezależność, którą tak mocno promuje dzisiejszy świat, okazała się kolejną pułapką. Co najważniejsze – ten mechanizm dotyka nas na każdym etapie życia. Niezależnie od tego, czy trwasz w wieloletnim związku, z którego uciekła bliskość, samodzielnie zarządzasz światem jako mama po rozwodzie, czy jako singielka bezskutecznie szukasz partnera – prawdopodobnie podświadomie założyłaś jedną z dwóch relacyjnych zbroi.
Pułapka Zależności: Cztery piersi, zero rąk
U podnóża góry po lewej stronie leży Zależność. To dawny, tradycyjny schemat, w którym kobieta oddaje swoje sprawcze ręce – rezygnuje z własnego głosu, marzeń, niezależności i wyraźnych granic. Z lęku przed samotnością, odrzuceniem lub dla tzw. „świętego spokojnego” całkowicie dopasowuje się do otoczenia.
W zamian za to nieświadomie „wyhodowuje” sobie dodatkowe piersi. Ma ich cztery. Staje się wyłącznie emocjonalną karmicielką i ratowniczką całego wszechświata.
Jako partnerka – nadmiernie dba o nastroje mężczyzny i bierze odpowiedzialność za jego emocje.
Jako mama – pozwala, by zachcianki dzieci nadawały ton całemu dniu, a relację dorosłych odkłada na „lepsze czasy”.
Jako singielka – wchodząc w nowe znajomości, od razu próbuje ratować, pomagać i zadowalać drugą stronę kosztem samej siebie.
Taka kobieta karmi cały świat, ale sama w środku wysycha. A gdy opada z sił, czuje się pusta, wyczerpana i niewidzialna we własnym życiu.
Pułapka Niezależności: Cztery ręce, zero piersi
W akcie buntu przeciwko takiemu uwięzieniu, współczesne kobiety masowo biegną na drugą stronę góry. Chcemy udowodnić całemu światu, a zwłaszcza mężczyznom, że nikogo nie potrzebujemy.
W tym pędzie odrzucamy naszą miękkość i potrzebę oparcia. Chowamy piersi (zdolność do przyjmowania, czułości i bezbronności), a zamiast tego montujemy sobie dodatkową parę rąk do działania. Nagle masz cztery ręce.
Stajesz się genialną menedżerką życia.
Jako partnerka i żona – przejmujesz całą domową logistykę, finanse i planowanie. Wolisz zrobić wszystko sama, bo podświadomie zakładasz, że zrobisz to szybciej i lepiej od niego. Kiedy wchodzisz do domu jako pancerna wojowniczka, Twój partner albo ucieka w pracę, albo całkowicie biernieje na kanapie – bo przy kobiecie o czterech rękach nie ma dla niego wolnego centymetra przestrzeni.
Jako singielka – na rynku randkowym emanujesz energią „ze wszystkim poradzę sobie sama”. Mężczyźni podświadomie czują, że nie ma tam miejsca na ich sprawczość, zaangażowanie i ochronę, więc relacja szybko wygasa lub w ogóle się nie zaczyna.
Jako mama po rozwodzie – napinasz wszystkie mięśnie, by udowodnić, że potrafisz być jednocześnie matką i ojcem, dźwigając ciężar, który docelowo powinien być dzielony.
Jesteś pancerna, nie do zdarcia. Tylko dlaczego leżąc wieczorem w łóżku, czujesz tak przejmującą samotność i głębokie zmęczenie?
Szczyt Góry: Droga do lekkości i 1 + 1 = 11
Zarówno uległa zależność, jak i dumna samowystarczalność niszczą bliskość i odbierają nam życiową lekkość. Prawdziwa wolność i ewolucja relacji to wejście na szczyt góry – do Współzależności.
Szczyt góry to moment, w którym dobrowolnie odpinasz zbroję ochronną.
Jako kobieta odnosisz na miejsce te dwie dodatkowe ręce lub zdejmujesz nadmiarowe piersi. Odzyskujesz prawo do swojej naturalnej siły, sprawczości i rozwijania skrzydeł, ale jednocześnie przywracasz sobie prawo do miękkości, odpoczynku, bezbronności i przyjmowania oparcia w pełnym zaufaniu. Przestajesz dźwigać świat na własnych barkach.
Dopiero w tym punkcie rodzi się relacyjna anomalia, którą z moim mężem Arturem nazywamy zasilaniem: 1 + 1 przestaje być marne 2. Staje się 11. To zupełnie nowa jakość życia, w której jesteś w pełni sobą, ale tworzysz z drugim człowiekiem bezpieczny, potężny fundament.
Jak odnaleźć swoje miejsce?
Żeby wejść na ten szczyt, potrzebujemy mapy. Bez niej jedziemy przez życie na oślep i niechcący wjeżdżamy sobie nawzajem w tyłek na relacyjnych pasach ruchu, generując chaos, nieporozumienia i wyczerpanie.
Jeśli chcesz sprawdzić, w którym miejscu tej góry stoisz dzisiaj, przygotowałam dla Ciebie bezpłatne narzędzie diagnostyczne. Stworzyłam Test: „Czy jesteś na swoim miejscu w relacji?”, w którym pytania oparłam na dynamikach z naszych autorskich Kart z Zasadami Ruchu Rodzinnego.
Rozwiąż krótki test, sprawdź, czy w Twojej codzienności dominuje Przeciążenie, Dźwiganie, czy może Stabilny Fundament, i odbierz bezpłatne 10-minutowe nagranie audio z pierwszą uziemiającą wskazówką.
Czas na krok w stronę lekkości
Jeśli czujesz, że czytając ten artykuł, Twoje spięte barki zareagowały i chcesz doświadczyć bezpiecznej pracy w kameralnej grupie kobiet – zapraszam Cię do naszej wspólnej przestrzeni.
Prowadzę autorskie bezpłatne warsztaty „Kobieta w relacji: Jak odnaleźć swoje miejsce, namierzyć blokady i poczuć lekkość?” zarówno w formie kameralnych spotkań stacjonarnych we Wrocławiu, jak i warsztatów na żywo online.
Do poczytania, usłyszenia lub zobaczenia,
Kamila Pszon-Bartosz | Bycie Razem
* Ilustracje postaci (Kobieta z 4 rękami oraz Kobieta z 4 piersiami) zostały wygenerowane przy wsparciu narzędzi AI, natomiast schemat Góry Relacji jest autorskim opracowaniem graficznym marki Bycie Razem.
